| Podzielone opinie nt. Kredytu Studenckiego |
|
|
2010-03-07 Zdania studentów odnośnie kredytu są podzielone, uzależnione od tego czy kredyt został osobie ubiegającej przydzielony czy też nie. – Z pewnością jest to doskonałe rozwiązanie dla tych studentów, którzy chcą być chociaż troszeczkę niezależni od swoich rodziców, chcą ich odciążyć od dodatkowych kosztów. Ze względu na niskie oprocentowanie i korzystne warunki spłaty tego kredytu student nie zaciąga na własnej szyi pętli, która się zaciska z każdym miesiącem, jak to ma miejsce przy zwykłym kredycie. Comiesięczne transze pozwalają studentowi spokojnie skupić się na nauce. Za te pieniądze może dokształcać się, kupować materiały naukowe i oczywiście mieć środki na własne przyjemności, aby spokojnie w wolnych chwilach się odprężyć. Aby uzyskać ten kredyt trzeba wiele razy odwiedzić bank, składając wnioski, oświadczenia, zaświadczenia, zaświadczenie z uczelni oraz... otworzyć koniecznie w tym, a nie innym banku rachunek bankowy – mówi Monika Jeleń, studentka Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Oświęcimiu. – Potem czeka nas wizyta w urzędzie skarbowym, poszukiwanie poręczycieli. Następnie trzeba czekać. Ja czekałam dwa miesiące. Później należy ponownie odwiedzić bank i tam złożyć sporo podpisów. Te papierkowe sprawy nie ominą poręczycieli, którzy w wyznaczonym dniu muszą się stawić po to, aby dopiąć sprawę poręczenia na ostatni guzik. I tu właśnie pojawia się problem. Potrzebnych jest ich dwóch i tak, aby poręczyciel mógł być poręczycielem musi zarabiać ponad 1000 zł „na rękę”. Takie wymagania banku mijają się z ideą tego kredytu. Ma on ułatwiać życie studentom, a tymczasem utrudnia, bo studenci z biedniejszych rodzin nie są w stanie lub mają trudności ze znalezieniem wiarygodnych poręczycieli. Ja jestem cierpliwa, ale przyznaję, że kiedy kolejny raz odwiedzałam bank, donosząc potrzebne papierki to traciłam cierpliwość. Z drugiej strony trzeba zrozumieć, że bank musi mieć pewność, że daje kredyt odpowiedniej osobie, która będzie uczciwie z niego korzystała, a później solidnie spłacała – dodaje Monika. – O kredyt studencki zaczęłam ubiegać się już w listopadzie ubiegłego roku. Bardzo, by mi się przydał, ponieważ wraz z przyjaciółką wynajmujemy pokój, a moich rodziców nie stać na to, aby miesięcznie przeznaczać ponad 800 zł na moje studia. Złożyłam wszystkie potrzebne dokumenty w jednym z banków, który udziela kredytu studenckiego. Musiałam czekać na decyzję, czy zostanie mi przydzielony. Dopiero w połowie stycznia otrzymałam telefon z informacją, że mogę podjąć dalsze działania w tej sprawie. Potrzebowałam dwóch żyrantów, ponieważ tego wymagał bank, ale niestety jeden z nich nie kwalifikował się do tej funkcji. Znalazłam kolejnego poręczyciela, lecz on również nie był w pełni wypłacalny. Kolejne próby poszukiwań nie przyniosły żadnych efektów i niestety kredyt studencki, jeśli można go tak dalej nazywać, przeszedł mi koło nosa – mówi Małgorzata, studentka germanistyki. Nie pozostaje nam nic innego, jak tylko czekać, by banki pośredniczące w kredycie oferowanym dla studentów, wniosły kilka istotnych poprawek. Tak, aby każdy student szkoły wyższej, któremu niezbędna jest pomoc finansowa z różnych przyczyn, będzie mógł uzyskać „kredyt studencki”. |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|

